Blog

Z kapelusza snów

23 czerwca 2017
Z kapelusza snów

Z kapelusza snów będę wyciągać dzisiejszy dzień. To jak królik, który powinien być magiczny, a okazuje się tylko królikiem. Nigdy nie sądziłam, że czerwiec zapisze się w mojej pamięci, jako czas dużych zmian. Chcieliśmy, aby nowy początek rozpocząć od przyjaznych rozstań i optymistycznego przywitania przyszłości. Aura była kapryśna i niesprzyjająca nowym zmianom. Może dlatego spadło na nas tyle krytyki, ale jak powiada mistrz jest ona produkowana głównie w piekle. Ale nie o krytyce chciałam napisać, a o ulotności dzieciństwa. Kiedy na niego patrzę to mam pewność, że wykorzystuje każdą chwilę, aby w pełni się nim cieszyć. Bo niebo jest tylko jedno i tylko przez jedną krótką chwilę jesteśmy dziećmi.

Być jak skała

Nigdy go tego nie uczyłam, ale podziwiam, że jako dziecko potrafi być taki silny i w trudnych sytuacjach widzieć swoje światełko w tunelu. Pewnie brnie na przód i nie cofa raz podjętych decyzji. Matka kierowana zbyt dużą ilością emocji potrafi zmieniać decyzje zależnie od sytuacji w jakiej się znajduje, ale dziecko potrafi obronić swoich postanowień.

Uczyłam go chodzić po świecie, na początku nieśmiało jak źrebię, ale z czasem coraz pewniej. On tak naprawdę niewiele potrzebuje by czuć się szczęśliwym. Wystarczy obok niego być i trwać, tak po prostu.

Można całe życie czekać na odpowiedni moment, a on jak uparty łut szczęścia może nigdy nie przyjść. Patrzę na niego i wiem, że on potrafi swoje szczęście złapać w garść i nie wypuszczać. Być panem swojego losu. Mały człowiek, który dumnie przechodzi przez swoje życie broniąc uparcie swojego zdania, jakby było jego jedynym mieczem.

Podążając za piątkiem

Ten piątek będzie dla nas takich królikiem z kapelusza snów. Wyczekiwany i upragniony początek wakacji, ale jednocześnie nowej ścieżki. On nie ogląda się za siebie, ale nie pali mostów jest na to zbyt niewinny. Potrafi przejść na drugą stronę ulicy i nie obejrzeć się za przeszłością. Budzi to radość, ale jednocześnie niepokój, że to już pozostanie. Tej chwili nie zapomnę, będą ją pielęgnować tak długo, aż będzie mi potrzebna.

Kiedyś na jego drodze nie będzie również mnie. Takich piątków jak dzisiaj będzie jeszcze wiele i każdy z nich jednocześnie będzie inny. Chciałabym mu podarować szkatułkę szczęścia, ale wiem, że musi ją zdobyć sam. Mogę go jedynie wyposażyć w narzędzia, dzięki którym łatwiejsze będzie jej zdobycie.

Powinnam podążać jego śladem, ale nie umiem przestać czuć tych spojrzeń. Pozostaje mi jedynie wiara, że jutro będzie łatwiejsze, że jeszcze wiele nas spotka. Jakaś część nas pozostaje w przeszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *