Szelest skrzydeł


We własnym cieniu

 

– Dlaczego milczysz? – niecierpliwiłam się.

– Zamyśliłem się. – odpowiedział cicho.

– Gdzie teraz jesteś? – Chciałam go zlokalizować i wyobrazić sobie jego materialne ciało, jeżeli takie istnieje.

– Siedzę na twoim łóżku. Też się czasami męczę. – westchnął.

– Zapewne najbardziej męczące jest pilnowanie rozwydrzonej pani adwokat.

– Coś w tym jest. – drażnił się ze mną.

– Chyba osiągnęłam to, co chciałam. – odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.

– Nawet nie wiesz, jak miło mi to słyszeć. – w jego głosie było słychać wyraźną ulgę. Wyobraziłam sobie, że się uśmiecha wypowiadając te słowa. Było w nich tyle zadowolenia i spełnienia. Poczułam, jakby od początku o to chodziło. O to, żebym się przyznała, że chcę rozstania.

– Zaskakujesz mnie czasami. – ciągnęłam.

– Nie sądziłem, że mogę kogoś zaskoczyć. – zdziwił się.

– Myślałam, że zrobisz mi wykład o rodzinie, o wartościach moralnych, na które zareaguję, jak byk na czerwoną płachtę.

– Ładne masz o mnie zdanie. – oburzył się.

– Nie. To nie tak. – westchnęłam zrezygnowana. – Po prostu często tak się kończą nasze rozmowy. – Tłumaczyłam się.

– Nie lubię się z tobą kłócić. – odparł.

– Też nie lubię, kiedy się złościsz. – przyznałam. – Czasami twoje słowa są bolesne.

– To tylko prawda. – odparł.

– Zabrzmiało strasznie patetycznie.

– Uważaj.-  Zabrzmiało jak ostrzeżenie. Jego ton zrobił się poważny. – Już się mnie nie boisz?

– Nie. – odpowiedziałam pewna siebie.

– To się robi niebezpieczne. – Poczułam,  jak  przechodzi  koło  mnie.  Za  każdym  razem,  gdy  czułam  jego  bliskość przechodził mnie przyjemny dreszcz.

– Dlaczego? – spytałam zdziwiona.

– Mam się tobą opiekować. – odparł pewnym głosem.

– Wiem. – odpowiedziałam ze smutkiem. Zamilkliśmy. Nauczył mnie czytać między słowami. Nasze rozstanie zbliżało się wielkimi  krokami. I to było dla mnie najbardziej przerażające. – Nie możesz tak po prostu zniknąć. – wyjąkałam. Poczułam,  jak  moje  policzki  robią  się  purpurowe.  Działo  się  tak  za  każdym  razem,  gdy wyznawałam mu uczucia, które powinnam zachować dla siebie. On jest moim Aniołem Stróżem.

– Pozostaną ci wspomnienia.  – wyczułam, że robi się smutny.

–  Teraz  też  mam  wspomnienia,  dzięki  którym mogę wstać rano z łóżka,  ale  to  ty  jesteś teraz moim towarzyszem.

– Przecież nie jesteś sama. – zauważył.

– Tak, ale już niedługo stracę kolejnego przyjaciela. – wyznałam ze smutkiem.

– A co z twoimi ludzkimi przyjaciółmi? – Ucieszyło mnie, że nie zaprzeczył naszej przyjaźni. Uśmiechnęłam się do siebie.

– Zdradzili mnie. – wycedziłam przez zęby. Tak naprawdę stwierdzili, że zasłużyłam sobie na zdradę. Ciągle mnie nie było i nie dbałam o nasze małżeństwo, ale żadne z nich nie zapytało mnie o moje uczucia.

– Tylko ona cię zdradziła. – stwierdził.

– A cała reszta poszła za nią. Tak nie postępują przyjaciele. – czułam, jak coraz bardziej narasta we mnie złość wymieszana z rozdrażnieniem.

– Może trzeba było z nimi porozmawiać. – pouczył mnie.

– Próbowałam. – odparłam. Starałam się, aby moje słowa były pewne.

– Nieprawda. – zaznaczył. – Byłem przy tym. Stałaś, jak mały źrebak i potulnie słuchałaś, po czym  wyszłaś obrażona.

– A niby o czym miałam z nimi rozmawiać, skoro wydali wyrok. – oburzyłam się.

– Trzeba było się bronić. Przedstawić swoją rację. Podobno jesteś w tym dobra.

– Znowu zaczynasz. – machnęłam w powietrzu lekceważąco dłonią.

– Musisz wyjść z cienia własnego życia. Odcięłaś  się od rzeczywistości, ale to nie jest droga, którą powinnaś iść. – próbował mi przypomnieć, że na własne życzenie odcięłam się od wszystkiego, na czym mi kiedyś tak bardzo zależało.

– Ech… – czułam jak rośnie we mnie irytacja. – Ty znasz najlepsze rozwiązania, nawet nie wiesz, jak to  jest być człowiekiem. –  Nic nie odpowiedział. Usłyszałam tylko szelest skrzydeł i zimny wiatr. To moja wina. Nie miałam prawa tak się do niego odzywać. Przyjaciół się tak nie traktuje.

***

Wstałam od biurka. Położyłam głowę na poduszce. Przede mną leżało pióro z jego skrzydeł.  Bielsze  niż moja pościel. Biel, która  kuła w oczy. W dotyku  nie przypominało  pióra  ptaka, było aksamitne i miękkie, ale to oznacza, że jest materialny. Kolejna część wspomnień. Zasnęłam.

Rozdział IX – Kilka słów o miłości

Od autora

Opowiadanie jest dostępne za darmo i nie pobieram za nie żadnych opłat w związku z tym proszę o nie kopiowanie i nie rozpowszechnianie bez wiedzy autora. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu.