Szelest skrzydeł


Anioł Stróż

Uczucia mogą wywołać różne emocje, z powodu których do naszych oczu napływają łzy.  Mogą to być łzy

szczęście, tęsknota czy bezradność. Mimo wszystko najbardziej bolesne są uczucia, gdy zdajemy sobie sprawę, że przestaliśmy kochać. Mam wrażenie, że ktoś zamroził moje serce i dlatego nic nie czuję.

***

Nie umiałam nas uratować. Ocalić. Wyjechałam, ponieważ tak bardzo pragnęłam zostać sama. Mój Anioł Stróż to uszanował. Trwa to już kilka dni. Odcięłam się od świata, mimo że słyszę, jak za ścianą tętni życiem, ale mnie to już nie dotyczy. Zostałam sama, przecież tego chciałam. Samotność, niczym się nie różni od mojej samotności w małżeństwie. Może tylko tym, że tam musiałam tolerować jego obecność. Obecność jego ciała, bo duchem i tak był gdzieś indziej.

Pozwoliliśmy sobie na takie życie – bezproduktywne, puste i smutne. Nie umiem wyrzucić tych wszystkich wspomnień. Nimi zapisałam kolejną białą kartkę. Wytarłam kurz z obrazów w mojej głowie, tak dawno do nich nie zaglądałam, nie były mi potrzebne, odświeżam je, bo chcę sobie przypomnieć nasze szczęście. Produkowaliśmy je kiedyś w milionach, gdzieś zgubiłam na nie przepis, a teraz odkurzając wspomnienia, wyrzuciłam recepturę. Nikt jej nie zna, każdy ma własny indywidualny przepis bycia szczęśliwym, a mój – no cóż, zdarza się. Poszukam kogoś, kto da mi receptę na szczęście lub wypisze antidotum. To nic takiego, gdy zapomina się, kim się było, można być nowym człowiekiem z nowym szczęściem u boku i starymi wspomnieniami za sobą. Ciekawe kto będzie moim nowym szczęściem?

***

Mój Anioł Stróż chyba zapomniał, że miał mi pomóc przejść przez tę drogę pomimo, iż będzie wyboista. Z każdym dniem uświadamiam sobie, że potrzebuję go, jak świeżego powietrza. Spodziewałam się reakcji z jego strony po zapisaniu kolejnej kartki w pamiętniku. On stał się moim drogowskazem na tej drodze. Wszystkie inne znikły.

***

Miałam już dość siedzenia w czterech ścianach i pstrykania po kanałach w telewizorze. Wyszłam na świeże powietrze, w gruncie rzeczy leśniczówka, którą wynajęłam, jest pięknie ulokowana wśród malowniczych pagórków, które obecnie pokrył delikatny śnieg.

Rozejrzałam się dookoła, ale nikogo nie ma, mam to, czego chciałam, wszechogarniającą samotność. Może, gdy go przywołam, to do mnie przyjdzie. Pocieszy lub zgani, najważniejsze, że będzie przy mnie. Zawsze mówi, że warto próbować.

– Aniele! – krzyknęłam z całych sił w pustkę.

Na nic zdały się moje wysiłki. Powietrze było chłodne i w smaku przypominało lody waniliowe, małe wspomnienie z dzieciństwa. Po chwili poczułam, jak ciepłe powietrze delikatnie smaga moją szyję.

– Dziękuję. – wyszeptałam.

– Za co? – zdziwił się.

– Za to, że jesteś, że mogę na tobie polegać. – uśmiechnęłam się radośnie.

– Jesteś smutna. – stwierdził.

– Nie. – Odpowiedziałam stanowczo. Nie chciałam od razu przechodzić do sedna sprawy. Rozmowy o moich emocjach należały do najtrudniejszych. – Może trochę. Tęskniłam. – chciałam skierować naszą rozmowę na inne tory.

– Miałem dużo pracy. – odparł.  Najwyraźniej nie chciał mi się tłumaczyć ze swojej nieobecności.

– Rozumiem. – przytaknęłam.

– Miałaś odpocząć. – zganił mnie.

– Wyszłam na spacer, męczy mnie siedzenie i rozmyślanie o przeszłości. – odparłam.

– W przeszłości zakopane jest to czego ci teraz najbardziej potrzeba.

– Przejdziesz się ze mną? – spytałam nieśmiało.

– Lubię przechadzki. Kiedyś sporo spacerowałem.  wyraźnie dało się wyczuć w jego głosie nostalgię.

– A ja muszę na nowo polubić spacery, za dużo czasu spędzałam w betonowych ścianach. – westchnęłam. – Skąd wiesz, że jestem smutna? – ciekawość wzięła górę.

– Twoje łzy napawają smutkiem. – odpowiedział zmartwionym głosem.

– Nie sądziłam, że tak dobrze odczuwasz moje emocje. – poczułam się skrępowana

– Już ci kiedyś mówiłem, że zawsze wiem co robisz. – zaśmiał się. Poczułam się skrępowana.

– Aha. Pewnie przypomniała ci się jakaś idiotyczna sytuacja ze mną w roli głównej.

– Nie jest tak źle. – nadal się śmiał.

– Byłoby mi dużo łatwiej gdybym ciebie widziała.

– Przyjrzyj się dokładnie, a może coś zobaczysz. Zaskoczył mnie swoją odpowiedzią.

– Gdzie mam patrzeć? – czułam jak narasta we mnie napięcie.

– Przed siebie. – szepnął w moje włosy, a wiatr delikatnie rozwiał ich kosmki.

Wzięłam głęboki oddech, aby uspokoić swoje nadwyrężone emocje. Otworzyłam oczy. Przede mną rozpościerała się łąka pokryta kilkucentymetrową warstwą pierwszego tej zimy śniegu, a tuż za jej granicą znajdowała się ciemna ściana lasu. Westchnęłam zrezygnowana. Zaczęłam się intensywnie przyglądać nierównym pagórkom pokrytym śniegiem. Nagle zobaczyłam, jak w śniegu robią się wgłębienia po bosych stopach. Poczułam, jak serce bije mi coraz szybciej. Nie spodziewałam się kiedyś, że go zobaczę, że stanie przede mną i będę mogła spojrzeć w jego oczy. Uświadomiłam sobie, że on naprawdę istnieje, że to nie moja fantazja. On istniał. Jeszcze nie nadeszła pora, abym go zobaczyła. Nad uginającymi się pod jego ciężarem stopami unosiła się delikatna blado – błękitna mgiełka. Ponownie poczułam strach.

– Nie bój się. – Jego postać znikła.

– Przepraszam. Nie kontroluję tego. – odparłam.

Byłam w tak głębokim szoku, że nie umiałam nawet opisać własnych emocji. Dopiero teraz powoli docierał do mnie fakt, że on jest ze mną. Nie jestem sama.

– Mam nadzieję, że nie zostaniesz za to ukarany. – zmartwiłam się.

– Nie. Jeżeli będę chciał to mogę ci się pokazać w ludzkiej postaci.

– Och. – zaskoczył mnie.

– Ale w naszym wypadku nie jest to konieczne. – dodał.

Poczułam jak ogarnia mnie smutek. Tak bardzo chciałam go zobaczyć.

– I tak już dużo o mnie wiesz.

– Ciągle za mało.

– Na więcej nie mogę ci pozwolić. – jego głos brzmiał surowo.

– Nie będę nalegać. – odparłam urażona.

– To nie tak. Po prostu … – urwał.

– Rozumiem. Ważne, że jesteś. Teraz wierzę w to naprawdę.

Poczułam jak delikatnie głoska mnie po ręce.

– To wielki wysiłek. – westchnął.

– Wszyscy ludzie mają swoje Anioły? – spytałam z ciekawości.

– Tylko ci, którzy ich potrzebują.

– To znaczy, że nie jesteś ze mną od urodzenia? – zdziwiłam się.

Odkąd pamiętam wszyscy wmawiali mi, że przy naszym boku stoi Anioł Stróż i pilnuje naszych snów.

– Ty jesteś wyjątkowa. – Poczułam jak ciepło zalewa wszystkie komórki mojego ciała.

– yyy… nie wiem co powiedzieć. – zabrakło mi słów.

– Ciii…

Poczułam, jak delikatnie smaga moją twarz. Odwróciłam głowę w drugą stronę, ponieważ miałam wrażenie, że stoi obok mnie. Zauważyłam, że naprzeciwko mnie znajduje się wiele śladów stóp. Stał obok mnie, mimowolnie uśmiechnęłam się. Spojrzałam w górę. Z chmur zaczęły powstawać przeróżne rysunki. Oglądałam ten podniebny teatr, który stworzył tylko dla mnie. W milczeniu byłam z nim.

***

Mój odpoczynek dobiega końca. Powinnam już wracać. Do syna i chyba dla siebie samej. Muszę zmierzyć się ze swoimi własnymi lękami i stanąć z nimi oko w oko. Mam nadzieję, że będzie to łatwiejsze, niż mi się wydaje. O ile rozstanie, można nazwać łatwym. Teraz jestem silniejsza. Widzę światełko w tunelu. Wystarczy, że będę za nim podążać.

Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do domu. Do moich czterech ścian i pokruszonej miłości.

Rozdział VII – Przyjaźń potrafi zabrać wszystko

Od Autora

Opowiadanie jest dostępne za darmo i nie pobieram za nie żadnych opłat w związku z tym proszę o nie kopiowanie i nie rozpowszechnianie bez wiedzy autora. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu.