Szelest skrzydeł


Na rozstaju dróg

 

Nasze rozmowy były jak bożonarodzeniowy prezent. Słyszałam go w wielu chwilach dnia codziennego. Czasami zdarzały się dni, że odwiedzał mnie w pracy, ale wtedy ze sobą nie rozmawialiśmy. W końcu ostrzegał mnie, że nie powinnam o nim nikomu wspominać. Z każdym mijającym dniem czułam się w jego towarzystwie bezpieczniej, a nawet wyczekiwałam znajomego trzepotu szydeł. Traktowałam go jak osobistego ochroniarza. Wierzyłam, że jest ze mną w określonym celu, ale jeszcze nie przyszła odpowiedni pora, aby zdradził mi powód swojej obecności. Jedyne co mi zdradził to to, że przed nami długa droga do celu. Obawiałam się tej podróży, ponieważ nie wiedziałam jak wyboistą drogę mam do pokonania.

Od naszej ostatniej rozmowy minęło kilkanaście dni. To były ciężkie dni spędzone na walce z samą sobą, aby nie skupiać się na tym, czego oczekuję od innych, ale ile sama im daję. Miałam zacząć słuchać, pozwolić na to, aby mój mąż zaczął mówić. Jak się okazało nie było to takie proste. Kiedy przez lata żyjesz obojętnością, to przełamanie własnych niechęci nie jest takie łatwe. Największe problemy miałam, aby skupić się na jego słowach, ponieważ tak niewiele wnosiły do naszej sytuacji. Nie było kłótni, płaczu. Po prostu staraliśmy się ze sobą rozmawiać. Jednak nadal brakowało nam tego, co najważniejsze – zrozumienia. Oboje zagubiliśmy się w gęstwinie własnych uczuć. Nie czułam się na siłach, aby szukać drogi do jego serca, ani on nie ułatwiał mi znalezienia tej drogi.

***

Zaczynałam się czuć coraz bardziej samotna. Po naszych próbach naprawienia relacji nastały długie dni ciszy, głównie mijaliśmy się w progu naszego mieszkania. Z czasem nawet przestaliśmy na siebie patrzeć. Najgorsza jest obojętność. Z każdym dniem stawaliśmy się wyprani z jakichkolwiek emocji dotyczących naszego wspólnego życia. W końcu nawet przestało mnie to boleć. Zaczęłam tęsknić coraz bardziej za moimi rozmowami z Aniołem, pomimo iż nie były łatwe. Wróciłam do pisania pamiętnika.


Przez lata karmiliśmy się obojętnością. Nauczyłam się jej na pamięć, a teraz uczę ją chodzić i próbuję jej nie wystraszyć, jest zbyt płochliwa. Nie dziwi cię to? Ach tak, zapomniałam. Jesteś tylko jedną z części mojego świata.


Czekałam na reakcję mojego przewodnika, jednak on milczał. Nie słyszałam dzisiaj, aby przyleciał. Po chwili poczułam ciepły powiew wiatru, co było dobrą oznaką. Na mojej twarzy pojawił się dawno niewidziany uśmiech. Nadal się nie odzywał. Siedziałam nad pamiętnikiem i zastanawiałam się, czy mam prawo pierwsza rozpocząć rozmowę. Jednak chyba można pierwszym wyciągnąć rękę.

– Stęskniłam się za tobą. – szepnęłam nieśmiało. Nadal milczał, więc postanowiłam kontynuować. – Wiem, że pewnie uważasz, że cię nie słucham, że nie stosuję się do twoich wskazówek … ale pogubiłam się w tym wszystkim. – westchnęłam zmęczona. On chyba również nie ma ochoty czegokolwiek naprawiać.

– Nie możesz się do mnie przywiązywać. – poczułam, jak mój policzek zaczyna smagać zimny powiew. Za każdym razem, gdy był zdenerwowany, powiewy były chłodniejsze. – Nie jestem człowiekiem, jestem tutaj, aby wskazać ci drogę. Może jeszcze uda się uratować …

– Co mam ratować? – zdziwiłam się.

– Obserwowałem cię przez kilka dni.

– Jakieś wnioski?

– Jesteś zmęczona. – wydawało mi się, że westchnął znużony.

– Pewnie nie możesz przekazywać złych wiadomości, ale ja już wiem, że raczej nie ma szansy uratowania naszego małżeństwa. – coraz bardziej upewniałam się w przekonaniu, że moje małżeństwo stało się fikcją.

– A co z waszym synem? – niewiele emocji mogłam wywnioskować z jego obojętnego tonu.

– Nie sądzę, aby pozostanie w związku bez uczuć, było dobrym rozwiązaniem dla dziecka. – poczułam, jak zaczynają we mnie wzbierać emocje.

– Nie to miałem na myśli, raczej zastanawiam się, jak mu to wszystko wytłumaczysz?

– Och … myślałam, że będziesz mnie przekonywał, iż powinnam zostać. – zdziwiło mnie jego nastawienie.

– Nie mogę na ciebie wpływać. Mogę ci jedynie doradzić, ale masz wolną wolę, z której powinnaś w pełni korzystać. Jesteś na rozstaju, ale tylko od ciebie zależy, którędy pójdziesz przez życie.

– A co jeśli wybiorę tą z drogowskazem ,,Rozwód”?

– Czasami najbardziej drastyczne środki okazują się najlepszym lekarstwem dla zranionej duszy.

– Nie wiem, czy umiem tak o wszystkim zapomnieć i iść naprzód. – czułam się bardzo zmęczona.

– Nie jesteś jeszcze gotowa na podjęcie ostatecznej decyzji i nie powinnaś się z nią śpieszyć. Niech dojrzeje w twoim sercu, a wtedy wybór będzie znacznie łatwiejszy.

– Zastanawiam się, czasami ile czasu mi pozostało, skoro ty tu jesteś? – przeszył mnie lekki dreszcz, nie sądziłam, że wypowiem to pytanie na głos.

– O to nie powinnaś się teraz martwić. – lekko się zaśmiał. – Ale gdzieś na końcu tej drogi spotka cię coś dobrego.

Ciepły wiatr ponownie zaczął wiać i delikatnie smagać mój policzek. Tym razem był ciepły i lekko wilgotny jak morska bryza. Zamknęłam oczy i pomyślałam, że podróż nad morze pomogłaby mi uporządkować myśli. Miałam wrażenie, że obrazy podsuwał mi mój Anioł Stróż. Na chwilę pozostałam w tej idyllicznej scenerii, aby ukoić moje nerwy. Nagle poczułam za swoimi plecami ciepło, odwróciłam się, ale nic tam nie było.

– Czasami mam wrażenie, że za mną stoisz. – zaśmiałam się z własnych myśli.

– Czasami stoję. – odparł ze spokojem.

– Ach… – nie udawałam zaskoczenia. – Czyli nie muszę się już bać.

– Powinnaś się bać. – poczułam wir powietrza.

– To ci się udało mnie wystraszyć.

– Ale nie mnie. Ja ciebie nie skrzywdzę.

Usłyszałam trzepot skrzydeł, a wir powietrza ustał. Jedynie firanka w oknie nadal się lekko kołysała. Niewątpliwie nasze dzisiejsze spotkanie różniło się od pozostałych. Czyżby mój Anioł Stróż wiedział więcej, niż powinien na mój temat? Pewnie nie szybko usłyszę odpowiedź.

Rozdział IV – Uwięziona

Od Autora

Opowiadanie jest dostępne za darmo i nie pobieram za nie żadnych opłat w związku z tym proszę o nie kopiowanie i nie rozpowszechnianie bez wiedzy autora. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu.