Szelest skrzydeł


Senne miasto

Kiedy  wyszłam  z  biura  moje  miasto  kładło  się  do  snu.  Mieszkam  w  jednym  z  niewielu  miast,  które  naprawdę  w  nocy  śpi.  Postanowiłam,  że  przejdę  się  do  domu  pieszo,  mieszkałam  zaledwie kilka ulic dalej. Noc była przyjemnie chłodna i w powietrzu dało się wyczuć wilgoć, może to  przez  to,  że  na  jutro  zapowiadali kolejną burzę.  W moim  życiu  również  zanosiło  się  na  burzę.  Burzę  moich emocji, myśli i całego otaczającego mnie świata. Burza, która przerażała mnie bardziej niż  pojawienie  się  mojego  Anioła  i  rozwód.  W  moim  trzydziestoletnim  życiu  było  już  wiele przewrotów,  jednak  ten,  który  nadchodził  miał  mieć  swoje  konsekwencje  po  przejściu  na  drugą stronę naszego życia. Idąc do domu spoglądałam w gwiazdy i zastanawiałam się jak długo będę na  niego czekać. Jak będzie wyglądało nasze życie po jego odejściu z nieba? Kim będzie dla mnie i kim ja będę teraz dla niego? Jednak najważniejsze jest to, że będziemy razem. I nie ważne czy to  będzie  zwykła  ludzka  przyjaźń  czy  coś  więcej.  On  jest  dla  mnie  przystanią  spokoju  i bezpieczeństwa. Mimo, że wprowadza w moje życie ogromną rewolucję.

Po  dotarciu  do  domu  wzięłam  prysznic  i  położyłam  się  na  łóżku.  Odwróciłam  głowę  na poduszkę, na której dotychczas leżał i czekał aż zasnę. Dzisiaj go nie było. W moim sercu znowu zagościło uczucie pustki. Wyciągałam z szuflady pióro, które zostawił mi kiedyś na pamiątkę i położyłam je na jego  starym miejscu. Po wielu próbach zasnęłam. Obudziłam  się,  za  nim  słońce  pojawiło  się  na  horyzoncie.  Wzięłam  prysznic,  wypiłam  filiżankę kawy na parapecie w kuchni, oglądając jak słońce budzi mieszkańców mojego miasta. Jak  nerwowo wyjeżdżają do pracy, jak włączają telewizory i sprzęty domowe. Zostawiłam wiadomość  na  telefonie  mojej  sekretarki,  że  będę  w  pracy  koło  południa.  Musiałam  zebrać  się  w  sobie,  aby stanąć przed moją rzeczywistością. Położyłam się do łóżka, ale nie chciałam patrzeć na pióro, nie  chciałam  o  nim  myśleć.  Nawet  nie  wiem  gdzie  on  teraz  jest,  co  robi. Zamknęłam  oczy  i  przypomniałam sobie, jak razem patrzyliśmy w niebo, a on dla mnie przesuwał chmury. Uśmiechnęłam się  do  siebie.  Nagle  poczułam  na  plecach  delikatne  łaskotanie.  Obróciłam  się  na  drugi  bok  i zobaczyłam, że leży obok mnie i macha piórem.

– Dzień dobry. – powiedział z uśmiechem.

– Dzień dobry. – odpowiedziałam mu uśmiechem. – Szybko się uwinąłeś.

– To nie takie proste. Przyleciałem bo widziałem, że miałaś niespokojny sen. – Pogłaskał mnie po głowie, ale nie czułam jego dotyku. Wydało mi się to dość dziwne. Nigdy wcześniej  nie  przywiązywałam  do  tego  większej  wagi  bo  uczucia  jakie  mną  wtedy  targały przyćmiewały wszystko inne i nie zwracałam uwagi na to, czy go czuję czy nie.

– Dlaczego nie czuję jak mnie dotykasz? – spytałam.

– To kolejna rzecz z jaką muszę się pogodzić zrzucając skrzydła. – odpowiedział ze smutkiem.

– Jak to? – zdziwiłam się.

– To konsekwencja bycia aniołem, nie będę czuł twojego dotyku.

W  jego  oczach  zauważyłam  smutek,  tyle  rzeczy  musi  porzucić  dla  mnie.  To niesprawiedliwe. To nigdy nie powinno się wydarzyć.

– Już zawsze tak będzie? – spytałam ze strachem. Wiedziałam, że wyrządzam mu ogromną krzywdę, na którą nie zasługuje.

– Tak. – odwrócił wzrok.

– To kolejny dowód na to, że nie powinieneś stamtąd odchodzić. – starałam się, aby mój głos był opanowany.

– Spokojnie, to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Ważne jest to co czuję tutaj. – wskazał na swoje serce. –

Tak wiele rzeczy o tobie nie wiem.

– Mamy czas. – pocieszył mnie. – Teraz muszę wracać. Już niedługo nigdzie nie będę uciekał. –  Delikatnie pocałował mnie w policzek, poczułam jak w moim brzuchu wylęgło się milion motyli, które łaskotało każdą moją część. Szczęście. Już teraz wiem czym jest.

– To najpiękniejsze uczucie, jakie przy tobie odkryłem. – odpowiedział, jakby znał moje myśli.

Odleciał.

***

Do  pracy  dotarłam  przed  południem,  od  razu  rzuciłam  się  w  wir  zajęć,  aby  o  nim  nie myśleć, bo wtedy przenoszę się w inny świat, bardziej nierealny, ale nasz. W nim nie istnieją żadne  problemy, które wiszą między niebem a ziemią, między aniołami a ludźmi. Tam jesteśmy razem.

***

Mijały kolejne dni, tygodnie i zaczynały dopadać mnie wątpliwości, czy on jeszcze do mnie wróci. Czy jestem bezpieczna, czy oby na pewno nie popełniam jakiegoś błędu? Zaczynałam czuć się coraz bardziej samotna. Wakacje dobiegały końca. Lada dzień mój syn miał wrócić z wyprawy ze  swoim  ojcem.  Pracowałam  bez  dnia  wytchnienia  nie  chciałam  odpoczynku,  nie  chciałam  się zadręczać czy robię dobrze. Odpowiedź jest nazbyt  prosta, nigdy niczego nie robiłam dobrze, ale  może w tym tkwi cały urok, że nic nie musi być idealne, nic nie musi być proste, wystarczy że jest  piękne. A nasza przyjaźń była piękna, nawet jeżeli już więcej ma się nie powtórzyć. I ma się kiedyś  skończyć. Tu na ziemi wszystko się kiedyś kończy. Może tam po drugiej stronie zostanie coś z tej  przyjaźni. Powoli  traciłam  cierpliwość.  Zaczynała  doskwierać  mi  samotność,  nie  chciałam  być samotna. Pierwszy raz odkąd pamiętam uwierała mnie pustka, która zaczynała mnie otaczać. To tak, jakby cały otaczający mnie świat tracił barwy. Bałam się, że o mnie zapomniał. Zrezygnował. Ma  do tego prawo, większe niż ja do żądania od niego czegokolwiek. Jest tak samo wolny jak ja. Nie  mamy żadnych ograniczeń, poza moralnością. Czy to co robię, przekracza granice moralności? Nie wiem. Nie mam nawet komu zadać tego pytania. Z tym problemem jestem sama. Nie mogę w to  wtajemniczyć  moich  przyjaciół.  Nie  mam  dla  nich  racjonalnego  wytłumaczenia  dotyczącego  tej  sytuacji, w której  znalazłam się na własne życzenie.  Nasza znajomość  na zawsze miała pozostać  tajemnicą. Nawet nie wyobrażam sobie mojego życia po jego odejściu z nieba. Mam na to czas. Tak  mi się wydaje.

Rozdział Piętnasty – Nowe skrzydła

Od Autora

Opowiadanie jest dostępne za darmo i nie pobieram za nie żadnych opłat w związku z tym proszę o nie kopiowanie i nie rozpowszechnianie bez wiedzy autora. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu.