Szelest skrzydeł


Spotkanie

Przeprowadziłam  kilkadziesiąt  rozwodów. Nigdy nie zastanawiałam się, dlaczego ludzie fundują sobie piekło, piorą brudy przy ludziach, których to kompletnie nie interesuje. W dniu ślubu, gdy stałam przed ołtarzem zastanawiałam się co tu robię. Po co tu przyszłam?  Były to tylko pytania, na które była tylko jedna odpowiedź – miłość, ale nikt mi nie powiedział, że pewnego dnia może się skończyć.  Teraz  stoję  na  sali  sądowej nie jako prawnik, ale jako pozwany. nieco kuriozalna sytuacja w końcu to mnie zdradzono i porzucono, a w ostateczności również wezwano przed sąd jako sprawcę tego całego bałaganu. Ponownie to same uczucie, które pojawiały się w dniu ślubu – co ja tutaj robię?

Podpisałam  wszystkie  papiery, nawet  nie  umiem  mu  spojrzeć  w  oczy.  Czuję się winna, choć nie wiem gdzie tak naprawdę zrobiłam błąd. Przyjaciele mieli rację, że od dawna do tego dążyłam, ale jest już za późno. Najgorsze jest  to, że nie czuję wyrzutów sumienia.

Sąd orzekł rozwód bez orzekania o winie. O prawa do dziecka się nie sądziliśmy, jest nasz,  nikt nie ma prawa tego zmienić. Będzie spędzać z ojcem tyle czasu, ile będzie chciał i kiedy będzie  chciał. Ograniczymy do minimum tylko nasze spotkania. Oboje musimy odpocząć od tej sytuacji. Po tym wszystkim umieliśmy zdobić się na pojednawczy uścisk dłoni. Za parę lat będziemy umieli ze sobą rozmawiać, ale teraz jesteśmy innymi ludźmi. Zbyt dużo żalu mamy w sobie. W głębi serca czułam ukucie.

***

Kilka podpisów i już nas nie ma. Odwróciłam się i zeszłam  po schodach do nowego życia. Usiadłam na ławce w parku naprzeciwko mnie słońce odbijało swoje promienie w  parkowym jeziorku. Szukałam cienia, ale słońce oświetlało każdą część ławki. Naprzeciwko  mnie  tryskała  ogromna  fontanna, dzięki  powiewowi  wiatru  drobne  kropelki  wody chłodziły moje rozgrzane ciało. Zamknęłam oczy, chciałam zapomnieć o tym dniu. Chciałam się obudzić i nic nie pamiętać, tak jakby ktoś wymazał mi  pamięć. Nie chciałam  patrzeć na siebie z perspektywy trzydziestoletniej rozwódki. Gdzieś podświadomie obwiniałam się za rozpad małżeństwa. Dochodził do mnie głos sumienia, które dobijały się  do mnie wołając, że mam w tym swój udział. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Poczułam ulgę na ciele, słońce schowało się za jakąś chmurą. Otworzyłam oczy, spojrzałam w niebo, ale było czyste, bez żadnej najmniejszej chmurki. Zdziwiłam się. Spojrzałam w bok. Obok  mnie siedział młody mężczyzna. Po wyrazie twarzy trudno było stwierdzić ile ma lat, ale na pewno był przed trzydziestką. Miał bardzo ciemne włosy i piękne duże brązowe oczy. Ubiorem nie odstawał od innych osób w parku. Nie mogłam oderwać oczu od jego oczu. Było w nich coś magnetyzującego. Uśmiechnął się do  mnie.  A po  moim  ciele  przeszedł  dreszcz.  Odwróciłam  wzrok  bo  wystraszyłam  się  własnej  reakcji.

– I jak było? – odezwał się.

Byłam tak zdziwiona jego pytaniem, że nie umiałam wydusić z siebie, żadnego słowa. Skąd on wie, gdzie byłam? Kim on jest? Dlaczego zadaje mi takie pytanie? Moje myśli kłębiły się i nie umiałam wydobyć z siebie słowa. Czyżby on był …

–  Wiem,  że  długo  mnie  nie  było,  ale  miałem  dużo  pracy.  –  jego  głos  nadal  był  przyjemnie melodyjny

Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Przecież powiedział, że nie ma potrzeby, abym go zobaczyła w ludzkiej postaci. Czy coś się zmieniło? Musiałam się zebrać w sobie, nie  mogłam  tak  dalej  milczeć.  Tyle  rozmów  ze  sobą  przeprowadziliśmy,  tyle  rzeczy  o  mnie wiedział, ale teraz czułam się obnażona. Jakby ktoś obnażył wszystkie moje błędy. Pokręciłam głową. Do tej pory nie wierzyłam, że go kiedyś zobaczę. To było jak grom. Dopada nas i nie potrafimy się przed tym obronić. W moim sercu rodziło się  nowe uczucie, które nigdy nie powinno się narodzić. Siedział obok mnie. Patrzyłam w jego oczy i  wiedziałam, że już nigdy nie będzie tak samo. Wzięłam głęboki oddech. On zaczynał się  coraz głośniej śmiać. Pewnie wyglądałam idiotycznie. Przetarłam oczy jak małe dziecko.

– Nie było cię, aż rok. – powiedziałam z wyrzutem.

– To nie takie proste, tutaj wrócić. – nadal się uśmiechał.

– Przestań. Czuję się idiotycznie. – poczułam jak rumienią się moje policzki.

– Przepraszam.  – przybrał  poważną  minę.  – Po prostu  strasznie  śmiesznie  wyglądasz z  tym  mega  zdziwieniem na twarzy.

Do tych wszystkich dziwnych rzeczy, które się teraz działy trzeba dodać sposób, w jaki do  mnie mówił. Bardzo swobodny, nigdy wcześniej sobie na to nie pozwalał, coś musiało się zmienić.

– Porozmawiamy, czy dalej będziesz się we mnie wpatrywać? – spytał.

Pewnie  idiotycznie  wyglądałam  z  rozdziawioną  buzią.  Nie  docierało  do  mnie,  że  siedzi  obok mnie i się do mnie śmieje. To jakiś sen. Na pewno mi się to przyśniło.

– Co to znaczy, że niełatwo tu wrócić?

Zachowywałam się tak jakbym wybudziła się z jakiejś śpiączki.

– A jak myślisz?

– To nie ładnie odpowiadać pytaniem na pytanie. – pouczyłam go.

– Dobrze. Wszystko ci wytłumaczę, ale nie teraz.

Dotknął  dłonią  mojego  policzka.  To  było  niesamowite.  Już  wcześniej  czułam,  że  mnie dotyka, ale to  było  coś zupełnie innego.  To były całkiem nowe  doznania.  Inne uczucia. Uczucia,  które mnie przerażały. Nadal zastanawiałam się dlaczego go widzę. Siedzi obok mnie w ludzkiej postaci, głaszczę mnie po policzku swoimi materialnymi dłońmi. Za dużo jak na jeden dzień.

– Chodź przejdziemy się. – stanął naprzeciwko mnie i wyciągnął do mnie dłoń. Złapałam go za rękę i poszłam z nim w nieznane. Spacerowaliśmy  po  mieście  do  zmroku.  Większość  czasu  spędziliśmy  w  milczeniu.  Nie musieliśmy  ze  sobą  rozmawiać.  Było  nam  ze  sobą  dobrze.  Nie  mieliśmy  potrzeby  omawiania  wszystkiego, jeszcze nie teraz. Przyjdzie czas na tłumaczenie się z błędów. Ich już nic nie zmieni,  nie cofnę czasu. Stało się. Oboje o tym  wiemy i musimy ponieść konsekwencje naszych błędów.  Były są i będą razem z nami. Teraz już wiem jak żyć. Z nim chcę żyć.

Rozdział XII – Teoria szczęścia

Od Autora

Opowiadanie jest dostępne za darmo i nie pobieram za nie żadnych opłat w związku z tym proszę o nie kopiowanie i nie rozpowszechnianie bez wiedzy autora. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu.