Szelest skrzydeł


Na tarczy zegara

Od naszej wspólnej rozmowy o miłości minęło kilka tygodni. Nie był to łatwy czas, ale pozwolił mi na uporządkowanie wielu spraw, które pozwolą mi planować przyszłość.  Przez  ten  czas  zrobiłam duży,  odważny  krok  do  przodu.  Pozbierałam  swoje  uczucia  w  jedną  całość.  Skleiłam  resztki swojego  życia.   Poświęciłam  się  pracy.  Nadałam  bieg  mojemu  życiu.  Wyznaczyłam  sobie  nawet  cel.  Cel  silnej,  niezależnej  kobiety.  Brakuje mi go, ale wiem, że nie ma go w pobliżu, już nie słyszę szelestu jego skrzydeł, ani ciepłych powiewów wiatru.

***

Zniknął bez uprzedzenia, nie mówiąc już o przyzwoitym pożegnaniu. Zapewne  uznał,  że  nie  jest  mi  już potrzebny. Potrzebuje go w każdej minucie dnia, w każdej sekundzie. Nic nie jest takie, jak było. Dzień  zaczynam  po  staremu  –  kubkiem  gorącej kawy.  Za  każdym  razem,  gdy  ją zaparzam  przysłuchuję  się  czy  nie  przyleciał. Powoli zapominam, jak brzmiał jego głos. Nawet nie mam potrzeby pisania. Nie analizuje swojego  postępowania. Nie rozczulam się nad każdym  gestem. Po prostu jestem tutaj na ziemi, ale chyba bez konkretnego  celu.  Zapycham dziurę po innym  człowieku. Chyba  tam na górze zapomnieli,  aby dać mi jakieś zadanie.

Życie bez niego jest jak mrok. Widzę tylko metr ścieżki przede mną, ale nie wiem, co spotka mnie w tych ciemnościach. Do tej pory to on mi oświetlał tą drogę. Wyznaczał drogowskazy, dzięki  którym docierałam do celu. Wiem, że to nie koniec naszej podróży. Jeszcze się nie pożegnaliśmy, a choć tyle nam się należy. Jego pióro leży na drugiej  poduszce w mojej  sypialni.  Jest czymś  w rodzaju symbolu.  W końcu po coś mi je zostawił, ale jeszcze nie wiem, dlaczego dostałam taki prezent. Uwielbiam z nim  rozmawiać, ale czasami działa mi na nerwy. Uzależniłam się od tego.

Te puste tygodnie bez rozmów nim są prawdziwą pustką. Wiem, że nie jestem sama, mam syna, pracę, znajomych, ale gdzieś w środku czuję się samotna. Patrzę na ludzi, ale mnie nie interesują. Nie chcę wiedzieć co czują,  co  myślą, nie  chcę  znać  ich  zdania.  To  tak,  jakbym  się  z  nimi  nie  liczyła.  Po  prostu  nie  są  mi  potrzebni. Odkąd zniknął jestem inna. Wiem, że zrobiłam coś źle, ale  już tego nie naprawię. każdego dnia zdaję sobie sprawę, że stał się częścią mojego życia.

Rozdział XI – Spotkanie

Od Autora

Opowiadanie jest dostępne za darmo i nie pobieram za nie żadnych opłat w związku z tym proszę o nie kopiowanie i nie rozpowszechnianie bez wiedzy autora. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu.